Matera uznawana jest za jedno z najstarszych zamieszkanych miast na świecie. Powstała na długo przed Rzymem, a ze swoją bogatą historią mogłaby konkurować nawet ze Stambułem czy Jerozolimą.

Według niektórych źródeł pierwsze ślady bytności człowieka w tej okolicy datuje się na czasy paleolitu, a pierwsi osadnicy pojawili się ok. 7000 lat p.n.e. Pierwotnie mieszkańcy drążyli swoje siedziby w kamiennych grotach (stąd nazwa tej części miasta – Sassi), z czasem budując bardziej tradycyjne budynki wznosząc je tarasowo z wykorzystaniem miękkich skał tutejszego wąwozu Gravina. Największy rozwój miasta nastąpił w czasach Wielkiej Grecji, kiedy to Matera utrzymywała kontakty gospodarcze i handlowe z innymi greckimi koloniami. W późniejszym okresie do miasta przybyli Longobardowie, a wraz z nimi benedyktyni, którzy w grotach zaczęli tworzyć pierwsze klasztory. Po przejęciu Matery przez Normanów życie “miejskie” przeniosło się do niżej położonych części, ale nie zaprzestano drążenia domów w skalnych ścianach. Przeciętne mieszkanie składało się z trzech izb – jedna pełniła funkcję pokoju dziennego oraz obory dla zwierząt, druga służyła za magazyn żywności i narzędzi, w trzeciej przygotowywano posiłki.



Nietrudno wyobrazić sobie, że warunki mieszkaniowe były bardzo prymitywne, wręcz urągające ludzkiej godności – brak podstawowych zasad higieny, brud i życie wielopokoleniowych rodzin razem ze zwierzętami gospodarskimi skutkowały rozwojem chorób i epidemii oraz dużą śmiertelnością, szczególnie wśród dzieci. Ciężko uwierzyć, że Matera była zamieszkana przez około 20 tysięcy osób aż do lat 50. XX w. Wtedy to właśnie decyzją rządu, mieszkańców Sassi przeniesiono do nowoczesnych bloków. Do ujawnienia problemów panujących w tej części Italii przyczynił się m.in. Carlo Levi i jego publikacja książki-pamiętnika “Chrystus zatrzymał się w Eboli”.
Groty w historycznej części miasta pozostały opuszczone na około 30 lat. W latach 80. rozpoczęto ich konserwację i przygotowania do udostępnienia turystom. Dziś niektóre budynki ponownie są zamieszkane, a część z nich stanowi infrastrukturę turystyczną – zostały zaadaptowane na drogie hotele, prywatne pensjonaty, kawiarnie, restauracje. Rozległy obszar starego miasta (civita) dzieli się na dwie dzielnice: Sassi Caveoso – starsza i mniejsza z bardziej prymitywnymi domostwami oraz Sassi Barisano, w której można znaleźć nowsze, ułożone tarasowo budynki. W 1993 r. Sassi di Matera zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.





Dzięki swojej scenerii miasto stało się planem filmowym dla Mela Gibsona, który właśnie tutaj postanowił realizować zdjęcia do “Pasji”, oraz pełniło funkcję tła dla spektakularnych przygód Jamesa Bonda w “Nie czas umierać”. W 2019 roku Matera pełniłą funkcję Europejskiej Stolicy Kultury.
Po krótkim rysie historycznym i czas na moje wspomnienia z Matery. To tutaj była jedna z moich baz wypadowych. Na wstępie uprzedzam, że nie zwiedziłam wszystkiego, a wręcz poznałam tylko niewielką część historycznej dzielnicy miasta, ale tę, na której najbardziej mi zależało. Dużo czytałam na temat historii miasta i bardzo chciałam zobaczyć jak wyglądało życie zwykłych ludzi. Nie zamierzałam również spinać się i biegać od miejsca do miejsca, byleby tylko odhaczyć wszystkie atrakcje – jeden cały dzień poświęciłam na spokojne i rozważne zwiedzanie Sassi, a to co pozostanie do zobaczenia, zamierzałam poznać popołudniami, po powrocie ze zwiedzania okolicznych miast i miasteczek, o ile uda mi się to przed ich zamknięciem. Zawsze powtarzam, że jeśli nie zobaczę wszystkiego, to zawsze będę miała dobry powód, żeby szybko wrócić i nadrobić zaległości. Tym sposobem Matera jest chyba jedynym miastem, którego katedry nie udało mi się odwiedzić.
Przede wszystkim, jak już wspomniałam, zależało mi na tym, żeby chociaż w części mieć wyobrażenie jak wyglądało życie mieszkańców Matery. Pierwszym miejscem na mojej trasie zwiedzania była Casa Grotta del Casalnuovo (https://www.casagrottamatera.com/ – tutaj znajdziecie informację na temat aktualnej ceny biletu, można też dokonać rezerwacji chociaż ja bez problemu kupiłam go na miejscu). Po przekroczeniu progu, dosłownie poczułam się jak w innej epoce – we wnętrzu można znaleźć oryginalne wyposażenie i sprzęty używane przez rodzinę zamieszkującą grotę aż do 1958 roku.







Dla uzupełnienia obrazu życia mieszkańców Matery warto odwiedzić również Storica Casa Grotta (https://www.casagrotta.it/ – strona dostępna jest również w języku polskim), w cenie biletu możecie zwiedzić tutaj dom wykuty w skale, jaskinie śnieżną i naturalną oraz Kościół Skalny Sant’Agostino al Casalnuovo. Po zeskanowaniu kodów QR w obiektach uzyskacie dostęp do audioprzewodnika, m.in. w języku polskim. Po odwiedzeniu obydwu skalnych domów łatwiej było mi wyobrazić sobie w jakich warunkach musieli żyć mieszkańcy Matery i tym trudniej było mi uwierzyć, że trwało to aż tak długo.








Kolejnym ciekawym miejscem jest Palombaro lungo. To nic innego jak olbrzymia cysterna, gdzie gromadzono wodę źródlaną i deszczową, z której mieszkańcy Matery mogli korzystać w okresie letnim. Zbiornik zaczęto żłobić w XVI w. i był stopniowo powiększany poprzez dołączanie sąsiadujących z nim jaskiń. Cysterny używano do 1927 roku, kiedy to woda do miasta zaczęła płynąć nowym akweduktem. Na mnie osobiście zbiornik Palombaro lungo zrobił ogromne wrażenie. Nic dziwnego, że często bywa nazywany Wodną Katedrą – nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy w obiekcie sakralnym, mało kto ze zwiedzających odważył się odezwać pełnym głosem, większość wymieniałą wrażenia szeptem lub półgłosem. Co ciekawe, przy wejściu możecie pobrać broszurę informacyjną w języku polskim, znajdziecie w niej informacje na temat historii i przeznaczenia podziemnej cysterny.




Jak doskonale wiecie jestem również wielbicielką zwiedzania kościołów i kiedy tylko mijam jakiś z otwartymi drzwiami, na 100% wejdę do środka. Niekoniecznie zależy mi na poznawaniu ich jako obiekty religijne, ale uwielbiam wyszukiwać w nich różne dzieła sztuki, bo kto powiedział, że sztukę wartą uwagi można znaleźć tylko w muzeach? Poza tym wielokrotnie można znaleźć w nich wiele nawiązań do historii miasta i jego mieszkańców. Na szczęście w Materze udało mi się zajrzeć do kilku. Największe wrażenie zrobił na mnie Kościół świętych Piota i Pawła zwany również Chiesa San Pietro Caveoso. Już samo jego położenie robi ogromne wrażenie, kościół zdaje się naturalnie wyrastać z otaczających go skał. Nawet barokowa fasada nie jest przesadzona, a stojąca obok dzwonnica nie dominuje nad otaczającym krajobrazem. Wnętrze również przystaje do tego jak wygląda cała dzielnica Sassi. Co więcej, plac przed kościołem jest doskonałym punktem widokowym zarówno na historyczną część miasta, jak i na wąwóz Gravina.







Poza dzielnicą Sassi warto zwrócić uwagę na Castello Tramontano. Budowę zamku zainicjował hrabia Giovanni Carlo Tramontana w 1501 roku. Kosztami budowy obciążył miejscową ludność, która jak łatwo się domyślić zaczęła się buntować przeciwko takim obrotom spraw. Opór nie przyniósł oczekiwanych skutków, więc hrabia został zamordowany w jednym z zaułków Matery. Zamek niszczał przez wiele lat, niedawno został odrestaurowany, ale niestety nie jest udostępniony do zwiedzania.



Zdaję sobie sprawę, że zobaczyłam zaledwie ułamek z tego co Matera ma do zaoferowania, wiele jeszcze przede mną. Poza zwiedzaniem i poznawaniem historii miasta uwielbiałam wieczorami spacerować po opustoszałych uliczkach Sassi. Celowo kluczyłam między budynkami, wydłużałam trasę powrotną do hotelu, żeby móc spędzić więcej czasu we własnym towarzystwie, w takich pięknych okolicznościach.










O czym warto pamiętać odwiedzając Materę? Przede wszystkim o odpowiednim obuwiu – wszechobecne schody i uliczki pnące się pod górę mogą być bardzo niebezpieczne, zwłaszcza po deszczu. Widziałam jedną odważną panią w klapkach na koturnie, ale nie polecam. Postawcie raczej na bezpieczeństwo, niż ładny outfit do zdjęć na Instagram. Szkoda tracić urlop na zwiedzanie ostrego dyżuru w miejscowym szpitalu. Niestety uliczki Sassi nie są również dostosowane dla osób z niepełnosprawnością ruchową, ich pokonanie może stanowić nie lada wyzwanie, a w niektórych przypadkach jest wręcz niemożliwe. Co więcej, nie sposób zwiedzać tę część miasta również z wózkiem dziecięcym.
Przede wszystkim jednak warto nie zapominać o bogatej historii miasta, które w stosunkowo krótkim czasie przeszło drogę od hańby Włoch do krajowej dumy przyciągającej turystów.



