Niezamierzona, ale trafiona zmiana planów – Bazylikata

Przyznam szczerze, że Bazylikata nie była w moich planach w momencie kiedy postanowiłam się wybrać na jej zwiedzanie. Dlaczego więc wybrałam ten kierunek? Nie będę ukrywać, że zadecydowała o tym przede wszystkim cena biletów lotniczych. Różne okoliczności życiowe sprawiły, że zabrałam się za planowanie wakacyjnych wojaży zbyt późno i niestety Kalabria, która majaczyła mi w głowie od jakiegoś czasu była już poza moim zasięgiem, a w zasadzie poza zasięgiem mojego portfela. Wtedy wpadłam na pomysł, że może polecę do Bari i stamtąd przemieszczę się do pobliskiej Matery, a później do stolicy Regionu – Potenzy. Nie znalazłam zbyt wielu informacji o tej części Italii, więc tym bardziej pomyślałam, że to dobry pomysł – będę mogła odkryć Bazylikatę  w 100% po swojemu, z czystą kartą i bez sugerowania się opiniami innych. Przewodniki, również podawały dość lakoniczne informacje i w zasadzie oprócz szczegółowego opisu atrakcji Matery, niewiele można było w nich znaleźć na temat pozostałych miast regionu. Nie muszę chyba mówić, że to rozbudziło tylko moją ciekawość i utwierdziło w tym, że mój pomysł jest słuszny.

            Jak już wspomniałam w Bazylikacie miałam dwie bazy – doskonale znaną miłośnikom Włoch i uwielbianą przez influencerów Materę oraz stolicę regionu, Potenzę. Odnalezienie przydatnych informacji na temat komunikacji w regionie było dla mnie nie lada wyzwaniem i długo przekopywałam  Internet w poszukiwaniu cennych wskazówek na temat poruszania się po regionie. Mimo wszystko pozostałam wierna swoim zasadom, żeby nie planować zbyt wiele i zostawić sobie przestrzeń na spontaniczne decyzje już na miejscu. Zupełnie wystarczyła mi dość okrojona wiedza zdobyta podczas lektury przewodnika i informacja, że oprócz tradycyjnej kolei warto skorzystać z usług FAL (Ferrovie Appulo Lucane). UWAGA – warto ściągnąć sobie na telefon aplikację przewoźnika, w której sprawdzicie wszystkie połączenia kolejowe i autobusowe (bo FAL to nie tylko pociągi, co mogłaby sugerować nazwa) i można wyruszać na podbój Bazylikaty. Chociaż przyznam, że do końca nie wiedziałam jak dostanę się z Matery do Potenzy, mimo to postanowiłam znaleźć jakieś rozwiązanie na miejscu, ostatecznie mogłam próbować autostopem, w końcu i w tym jakieś doświadczenie mam 😉. Oprócz wspomnianych wcześniej miejscowości odwiedziłam również Montescaglioso – miasto klasztorów, Melfi z górującym nad nim zamkiem, ciche Avigliano i udałam się do apulijskiej Altamury, żeby skosztować wypieków z najpopularniejszej w okolicy piekarni. Szczegóły opiszę w kolejnych postach, dziś nie odsłonię wszystkich kart.

            Jakie wrażenie zrobiła na mnie Bazylikata? W mojej opinii to region bardzo niedoceniony – oprócz popularnej Matery, turystów w zasadzie tam nie ma. Nawet Potenza, jako stolica wydawała mi się miastem bardzo spokojnym, które ożywało dopiero w sobotni wieczór. Z perspektywy czasu stwierdzam, że był to bardzo dobry wybór – potrzebowałam wtedy odpoczynku i wyciszenia, a Bazylikata była do tego miejscem wprost idealnym. Uwielbiałam wieczorami niespiesznie przechadzać się po uliczkach zabytkowej części Matery, kiedy już wyjechała znaczna część turystów odwiedzających miasteczko przy okazji wizyty w sąsiedniej Apulii. Spacery pod górkę i z górki co prawda skutecznie rzeźbiły mięśnie łydek i części ciała, w której plecy kończą swą szlachetną nazwę (nie chodzi mi oczywiście o kark 😉), ale potraktowałam to jako dodatkowy atut tej podróży. Urzekła mnie również tutejsza kuchnia i miejsca, w których miałam okazję jej smakować, ale to też temat na inną okazję – moim zdaniem każda lokalna kuchnia zasługuje na to, żeby poświęcić jej więcej uwagi niż tylko krótka wzmianka. Bardzo chętnie wrócę znów do tej części Italii, bo wiele zostało mi jeszcze do odkrycia i posmakowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *